Trzy siostry – recenzja spektaklu

Bohaterkami są trzy siostry Olga, Masza i Irina, które zawieszone w rutynie codzienności małego miasteczka, pragną wyrwać się do wielkiego świata utożsamianego z Moskwą, miejscem swego dzieciństwa. Lecz one tylko marzą, i nie robią nic, aby to marzenie spełnić. Każda z nich na swój sposób przeczuwa nadejście zmian. To przeczucie napawa je lękiem, a jednocześnie tęsknotą za nowym.

Za reżyserię odpowiada Natasha Perry-Brook (żona wybitnego reżysera brytyjskiego Petera Brooka), która na miesiąc przed premierą porzuciła swoje dzieło i przekazała je w ręce Krystyny Jandy. Janda prawdopodobnie nie wyczuła intencji Nataszy, i tak powstała inscenizacja jakby niedokończona i schematyczna. Krystyna Zachwatowicz jest autorką niezwykle tradycyjnej scenografii tego spektaklu. Wprawdzie meble, rekwizyty i stroje aktorów, wprowadzają nas w świat XIX –  wiecznej rosyjskiej prowincji, ale niczym widza nie zaskakują. Na uwagę jednak zasługują zdjęcia aktorów, robione podczas spektaklu i wyświetlane na trzech lekkich kurtynach znikających ze sceny, niby porwane wiatrem. Są to małe, ulotne chwile z życia każdego człowieka. W jednym momencie są, w następnym przemijają, aż wreszcie zastępują je inne, nowe wydarzenia. Ten element scenografii wspaniale pokazuje ulotność chwili, nieuchronność nadchodzących zmian, których Czechow się obawiał. Nie doczekał smutnego 1917 roku zwiastującego panowanie bolszewizmu.

Olgę, najstarszą z sióstr gra Joanna Trzepiecińska, mająca stałych wielbicieli ,czekających po spektaklu z kwiatami. Dwie młodsze siostry grane są przez córki znanych aktorskich rodzin. Masza jest grana przez Marię Sewryn, córkę Krystyny Jandy i Andrzeja Seweryna. W Irinę wcieliła się Hanna Konarowska, córka Joanny Szczepkowskiej i Mirosława Konarowskiego. Dla Hanny Konarowskiej jednocześnie był to debiut sceniczny. Laptopy poleasingowe

 

W miejscu tym wspomnę, że w niezapomnianej ekranizacji teatru telewizji „Trzech sióstr” z 1974 roku w reżyserii Aleksandra Bardiniego Maszę zagrała Krystyna Janda, a Irinę Joanna Szczepkowaska. Obie aktorki od kilku lat nie szczędzą sobie krytyki i zjadliwości, wywołanych konfliktem, w wyniku którego Janda opuściła teatr Powszechny.

 

Panowie w tej sztuce właściwie nie istnieją, są jedynie tłem dla poczynań pań. Gra postaci męskich ogranicza się do nerwowego przechadzania pomiędzy meblami, i wygłaszania swoich kwestii, brak im polotu i głębi.  Dominującą postacią w całym spektaklu jest Natalia, żona jedynego brata tytułowych sióstr. W tej roli bardzo dobra Agata Buzek. Brawurowo ukazała dwoistość natury swojej bohaterki. Natalia to głupiutkie, proste i jednocześnie słodkie dziewczę, które w jednym momencie zmienia się w straszną, bezczelną i bezlitosną babę, by w następnej chwili znów być słodkim, naiwnym misiaczkiem. Natalia, wkroczywszy w świat sióstr, bezpardonowo rozpycha się łokciami, i krok po kroku niweczy nadzieje sióstr na nowe życie. Pani Agata Buzek bez względu na to, czy ma twarz cichego strumyczka, czy szalejącego tornado pojawiając się na scenie, natychmiast przykuwa uwagę. Scena należy tylko do niej, a wszystkie inne znajdujące się na niej osoby jakby nikną. Swoją grą przyćmiła nawet tak doświadczoną aktorkę jaką jest Joanna Trzepiecińska.

komputery Warszawa

 

Fabuła sztuki Czechowa ukazana jest z kobiecego punktu widzenia, chyba po raz pierwszy w historii. Taki  „kobiecy teatr” staje się znakiem rozpoznawczym teatru Jandy ,o czym świadczą takie tytuły jak Shirley Valentine, Patty Diphusa, Boska, Szczęśliwe dni  i inne.

 

Podsumowując, całość przypomina wyblakłą fotografię, jedną z tych, które pojawiają się podczas spektaklu. Można ją obejrzeć, ale nie pozostanie na długo w naszej pamięci. Pani Buzek w pojedynkę nie udaje się nadać barw całemu spektaklowi. Nie czuje się tu wyrazistego pomysłu, czy zaangażowania.

Małgorzata Bulaszewska

Jesteśmy częścią StacjaKultura.pl i ten tekst jest własnością serwisu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *