Wytańczyć miłość i śmierć – recenzja opery Tristan i Izolda

Mimo tego pamiętając kolejne odsłony dramatu dwójki kochanków z zapartym tchem śledzimy ich zmagania, by na koniec bezradnie pogodzić się z losem.

Marcową premierę baletu „Tristan” zawdzięczamy Krzysztofowi Pastorowi – do niedawna znanemu bardziej za granicą niż w kraju tancerzowi i choreografowi, któremu podczas prób do spektaklu zaproponowano funkcję dyrektora Polskiego Baletu Narodowego.  Krzysztof Pastor przygotował już prawie 50 baletów, pracował min. dla Het Nationale Ballet i Washington Balet, dla Baletu Bolszoj w Moskwie, Baletu Opery Drezdeńskiej i Baletu Izraelskiego.
Spektakl Pastora powstał z inspiracji średniowieczną legendą, Wagnerowską operą i doświadczeniami samego Wagnera, który przeżywając burzliwy romans z Matyldą Wesendonk, pozostawał na utrzymaniu jej męża. Ta dziewiętnastowieczna powtórka z historii dowodzi aktualności tematu i uniwersalności jego wymowy.

W spektaklu Pastora Tristana poznajemy już w chwili narodzin. Tuż po śmierci ojca, w przeczuciu śmierci własnej, matka nazwie swego jedynaka Tristanem, dziecięciem smutku. Opiekuńcze duchy zawiodą sierotę na dwór króla Kornwalii, Marka. Ten pokocha Tristana jak syna, ale miłość jego spotęguje zawiść trzech baronów, którzy w Tristanie upatrywać będą rywala do tronu. Niespodziewanie w spokojnym królestwie Marka pojawi się irlandzki wojownik Morhołt, który z kornwalijskich chłopców i dziewcząt zechce uczynić niewolników. Jedynie Tristan odważnie stawi mu czoła i choć wygra pojedynek wymagał będzie kuracji. Cudowną lekarką okaże się Izolda, przeznaczona na żonę Markowi. Świadomi rodzącej się namiętności młodzi kochankowie postanawiają wypić truciznę, która ukrócić ma ich cierpienia, zamiast niej usta swe moczą w miłosnym nektarze potęgującym ich uczucie i wytyczającym kierunek tragedii…

Laptopy poleasingowe

Źródłem tragedii bohaterów wydaje się być konflikt między chrześcijańską moralnością i instynktem namiętności. Konflikt wiecznie żywy, nie do przezwyciężenia nawet w XXI stuleciu. Założeniem Pastora było wybudowanie pomostu łączącego odległe średniowiecze z czasami współczesnymi. Taniec klasyczny urozmaicony został elementami tańca współczesnego, klasyczna opera w wydaniu Wagnera unowocześniona została dysonansami i tzw. akordami tristanowskimi. Wstawki wokalne uprawniają do nazwania spektaklu tańczoną operą, choć takiej klasyfikacji wyraźnie przeciwstawia się Pastor określając swoje dzieło jako współczesną interpretację choreograficzną średniowiecznej legendy. W średniowiecznych realiach na tle nowoczesnej scenografii przygotowanej przez Katarzynę Nesteruk spróbowali się odnaleźć bohaterowie przebrani w piękne, jakby utkane z łez kostiumy, zaprojektowane przez Macieja Zienia.

Spektakl składa się z dwóch aktów, trwa z przerwą 2 godziny i 15 minut. Doskonałe przygotowanie artystów nie pozwala nawet na chwilę oderwać oczu od sceny, zachwycają nie tylko pełne rozedrganej namiętności pas de deux Tristana i Izoldy, ale też sceny zbiorowe, sceny z udziałem dzieci, scena bitwy z Morhołtem, scena poddawania Izoldy próbie ognia. Z korytarza orkiestrowego wypływa pozbawiona drapieżności muzyka wzbogacona pełnymi ekspresji pieśniami Matyldy z cyklu „Wesendonk  Lieder”. Mimo iż od  premiery minęło kilka miesięcy na widowni trudno znaleźć wolne miejsca, u boku rodziców zasiadają kilkuletnie dzieci, z niecierpliwością oczekujące zapowiadanego przez Pastora „Dziadka do orzechów”? I jeszcze jedno, do opery większość pań przychodzi w strojach wieczorowych, nawet małe dziewczynki zachwycają wieczorowymi kreacjami”News – Polonia trzylatkiem

komputery Warszawa

Anna Pycka

Jesteśmy częścią StacjaKultura.pl i ten tekst jest własnością serwisu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *