Boyband recenzja spektaklu (Teatr Komedia)

Aktor i reżyser teatralny Tomasz Dutkiewicz ma na swoim koncie bogaty repertuar – poczynając od „Czekając na Godota” Becketta wyreżyserowanego w Bielsku-Białej kończąc na „Zemście nietoperza” wystawionej w Luksemburgu. Od 2006 roku jest dyrektorem Teatru Komedia w Warszawie, gdzie wystawił  już „Samotne serca” Chappella, „Songi” Brechta, „Jabłko” Thiessena i „Zamianę na wakacje” Oglivy’ego.

Premiera „Boybandu” odbyła się 7 listopada 2008 roku. Głównym bohaterem musicalu jest Wayland (Jan Jankowski) – muzyczny promotor, który już kilka razy próbował wylansować młodzieżowy zespół. Dotychczasowe porażki zmusiły go do bezkompromisowości i egoizmu. Tym razem wybrał pięciu wyrostków, którzy przy dobrym marketingu mieli zawrócić w głowach młodzieżowej publiczności. Ale nie po to zastawił dom, by używali sobie jego kosztem. Wyśrubowany kontrakt to rodzaj cyrografu, albo godzisz się na życie ascety i powoli zdobywasz uznanie publiczności albo wybierasz wolność i wracasz do szorowania blatów lub zabawiania znudzonej publiczności na wycieczkowym statku.

laptopy poleasingowe Kraków

Wybrany w drodze castingu zespół z łatwością godzi się na niesprawiedliwy układ, bo tylko on może im zagwarantować szanse na społeczny awans. Przez dwa lata drobnymi kroczkami zmierzają do Wembley, by ostatecznie zagościć w czołówkach list przebojów i na pierwszych stronach brukowych gazet. Z niepokornych i zakompleksionych nastolatków zmieniają się w ulubieńców rozhisteryzowanych panienek i żądnych sławy kowali własnego losu. Bez złudzeń przyjmują wyznaczone role, by na koniec zewrzeć szeregi i zmusić Waylanda do zmiany kontraktu.  Na Wembley nie są już naiwnymi chłopcami, którym się cudem udało złapać Pana Boga za nogi, miesiące ciężkich prób to okres przyspieszonego dojrzewania, w którym każdy nauczył się walczyć o swoje, ale też zrozumiał, że to obecność w zespole daje siłę i szansę na kolejne sukcesy.

Trzon zespołu stanowi Sean (Marcin Mroziński), śpiewa piosenki, do których słowa pisze Danny (Michał Kruk), Jay (Jarosław Derybowski), Adam (Tomasz Bacajewski) i Matt (Maciej Radel) zasilają chórek od czasu do czasu próbując wyjść z cienia choćby dzięki prezentacji sprawności fizycznej. Asystentka Waylanda (Olga Borys) i specjalista od PR (Maciej Robakiewicz) służą wsparciem i mimo świadomości swej roli w kreowaniu image’u zespołu od czasu do czasu zdradzają ludzkie emocje.

W musicalu zaprezentowano zespół w dwóch perspektywach – sceny i kulis. Drobne sukcesy to efekt wielogodzinnych prób, oddzielenia od przyjaciół, rodziny, rezygnacji z przyjemności i samodzielności. Spektakl dzieli się na dwie części, z których pierwsza jest znacznie gorsza. Mało dynamiczna akcja, mimo efektów specjalnych sprawia wrażenie nie do końca przemyślanej. Pozbawieni wyrazu chłopcy zdają się pytać: co ja robię tu?  A przecież przekaz powinien być jednoznaczny. Nieśmiali na scenie właśnie za kulisami powinni pokazywać swoje emocje, które tutaj wypadają blado i mało przekonująco. Dopiero w drugiej części każdy z nich przechodzi wewnętrzną przemianę. Nabierają wyrazistych cech charakteru, zaczynają mówić o sobie, swoich uczuciach, rozczarowaniach i potrzebach.  I choć teksty ich piosenek nie rzucają na kolana siłą artystycznego wyrazu możemy wierzyć na słowo, że wśród tłumów nastolatek robią sporą furorę. W końcu o sukcesie zespołu stanowią nie tylko jego uczestnicy, ale też – a może przede wszystkim – skuteczny marketing, o który tak usilnie zabiega Wayland.

Na wypełnionej w ¾ scenie teatru Komedia zasiadała głównie młodzież, bardziej licealna niż gimnazjalna, co prawda dorastające panienki rzadko piały z zachwytu, ale kiedy w drugiej części spektaklu aktorzy nieco się ożywili nie szczędziły oklasków i wyrazów zadowolenia. Niewątpliwe brawa należały się również autorce kostiumów (Dagmara Czarnecka) i choreografii (Sylwia Adamowicz). Duże wrażenie już na początku zrobiła na widzach reżyseria świateł efektowych (Robert Kozieł), ciekawym dodatkiem były też materiały filmowe (Olaf Tryzna). Tomasz Dutkiewicz na potrzeby musicalu przetłumaczył angielskie piosenki Robbiego Williamsa, Backstreet Boys, Westlife i Take That.

Ładną pamiątką po spektaklu może być ciekawie pod względem graficznym przygotowany folder prezentujący reżysera, aktorów oraz teksty piosenek.

Ceny biletów: od 48 do 60 zł, wejściówka 25 zł, folder: 17 zł.

Anna Pycka

Jesteśmy częścią StacjaKultura.pl i tekst jest jej własnością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *