Wassa Żeleznowa recenzja spektaklu

Wassa, którą gra Krystyna Janda, to bizneswoman, a także głowa rodziny, matka i babka. Co dla niej jest ważne? Wydaje się, że tylko majątek, ale przecież staraniach o dobra materialne przejawia troskę o rodzinę. Wassa to kobieta zaradna, bezwzględna we wszystkich kwestiach życia, ale z drugiej strony jest słaba, poddana mężowi, który jest „damskim bokserem”. W tę rolę wcielił się Jerzy Trela. Duet tych aktorów jest niesamowitym pokazem talentu i warsztatu aktorskiego.

Poruszane w spektaklu tematy wprowadzają człowieka w melancholijny nastrój. W sztuce zostają przedstawione przemoc w rodzinie, problemy alkoholowe, patologia, pedofilia, odebranie matce dziecka i podobne kwestie.  Miejsce akcji można umiejscowić w rosyjskim społeczeństwie początku XX wieku.  Jednak po przemyśleniu treści przedstawienia widzi się jego aktualność. Spektakl zabiera nas od znanej rzeczywistości strojami z epoki. Janda wygląda zjawiskowo, prawie jak caryca Katarzyna II. Stroje są dobrane stosownie do wieku i  psychiki bohaterów sztuki. Dominują ciemne barwy,  jedynie młode dziewczęta prezentują się w jasnych sukniach.

laptop poleasingowe Kraków

Nastrój przygnębienia współtworzy przyciemnione światło, ciepłe, ale sprawiające wrażenie, jakby scena spowita była w półmroku. Scenografia jest skromna, składają się na nią meble oddające realia początku XX wieku; szczególnie ciekawe są żyrandole, które oprócz dekoracji mają zapewnić odpowiednie światło. Klimat grozy wytwarza przejmująca muzyka. Jest ona zdecydowanie za głośna, szczególnie w zestawieniu z głosami postaci, które niekiedy z trudem można usłyszeć. Być może natężenie dźwięku było przemyślane i miało na celu spotęgowanie stanu niewiedzy wynikającego z przedstawionej sytuacji.

Każdy bohater dzieła ma w sobie coś oryginalnego, każdy ma swoją manierę zachowania, bycia, każdy jest inny, a zarazem wszyscy są ulepieni z tej samej gliny. Aktorzy prezentują tę cechę dobrze, a Krystyna Janda, nie tylko ze względu na rolę tytułową, ale przede wszystkim dzięki majstersztykowi gry aktorskiej, staje się królową przedstawienia.

Nie ma happy endu, ale pozostaje nadzieja, że może być jeszcze dobrze, wystarczy się otrząsnąć po minionych wydarzeniach i szczęście zawita do rodziny Żeleznowowów. Dla mnie ten spektakl był przygnębiający, ale nie zawsze w życiu jest pięknie, róże mają oprócz delikatnych płatków i ciernie. Oglądając tę sztukę, trzeba liczyć się z tym, że będzie dominował poważny nastrój i nie znajdzie się miejsca na śmiech. A jeżeli się śmiech pojawia, to warto zastanowić się dlaczego – bo w życiu też jest tak, jak w sztuce…

Czas trwania spektaklu 100 minut (bez przerwy)

Katarzyna Jarowszewska autorka recenzji

Adaptacja Krystyna Janda
Reżyseria Waldemar Raźniak (debiut)
Muzyka Zbigniew Preisner
Scenografia Maciej M. Putowski
Kostiumy Dorota Kołodyńska
Producent wykonawczy, inspicjent, rekwizytor – Jarosław Szowa

Obsada:
Krystyna Janda, Jerzy Trela, Jacek Beler, Tadeusz Chudecki, Monika Fronczek, Justyna Schneider, Joanna Kulig, Szymon Kuśmider, Dorota Landowska/Bożena Stachura, Lidia Sadowa, Anna Smołowik, Bartek Ostapczuk.

jesteśmy częścią StacjaKultura.pl, a ten tekst jest własnością portalu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *