Kantata na cztery skrzydła recenzja spektaklu

Spektakl opowiada o kobiecie, która straciła męża, dziecko, pracę, popadła w długi, czuje się niekochana i nieakceptowana. Ma zamiar popełnić samobójstwo i tuż przed dokonaniem zamachu na własne życie z przekąsem wzywa swojego Anioła Stróża, który ostatecznie się pojawia. Bardzo stereotypowo przedstawiony Anioł z białymi skrzydłami wyjaśnia swojej podopiecznej, że to co ona widzi jest wytworem jej wyobraźni. Anioł chce odwieść kobietę od samobójczych planów. W realizacji tej misji ma mu pomagać zmiennik. Czy udaje im się uratować duszę kobiety?

Kantata to niesceniczna forma muzyczna podzielona na głosy z towarzyszeniem instrumentów. W przypadku tego spektaklu termin ten jest zdeformowany. Przedstawienie samo przez się jest sceniczne i nie jest utworem muzycznym.

Sponsoruje nas laurem.pl laptopy poleasingowe Kraków

Dobra gra aktorska. Agata Kulesza całą sobą przekazuje emocje, które nią targają: od złości i nienawiści poprzez gniew i zobojętnienie po błogość. Sławomir Orzechowski wcielił się w Anioła z doświadczeniem, zniechęconego swoją robotą. Aktor przekonuje widza o swoim znudzeniu.

„Kantata na cztery skrzydła” to tragedia kobiety pokazana w sposób komiczny. Komizm sytuacji i języka to właściwie budulec spektaklu. Treść przedstawienia obnaża ludzkie wyobrażenia o istnieniu świata po śmierci. Reżyser ośmiesza ludzką religijność, ale przy tym jest także wierny nauce teologicznej.

Skromna scenografia – stół w pokoju i sznur, na którym ma zawisnąć ciało kobiety budują w pewnym sensie nastrój grozy i  stanowią kontrast do zabawnych sytuacji. W spektaklu ważną rolę odgrywają efekty świetlne i dźwiękowe, które zostały zastosowane jakby do realizacji teatru w teatrze. Wspomniane zjawisko dotyczy igraszek aniołów o ludzką duszę. Bardzo ciekawym zabiegiem jest zamiana ciał przy zastosowaniu najsłynniejszej sceny np.  „Dziadów” Konrada Swinarskiego – Konrad siłuje się z diabłem, obydwaj stoją plecami do siebie i trzymają się za ramiona, podnoszą się nawzajem opierając ciężar ciała drugiego na swoich plecach. Tutaj kontrastem do sceny Swinarskiego jest zmaganie się kobiety z Aniołem. I jeszcze różnica pomiędzy wspomnianymi scenami polega na tym, że w tym spektaklu widzieliśmy ciało kobiety zwrócone do widowni, w której znajdował się duch Anioła (mężczyzna) i słyszeliśmy jego głos. Spektakl odgrywany jest na małej scenie i dzięki temu widać wszystkie gesty i emocje.

„Kantata na cztery skrzydła” to bardzo dobra komedia z morałem, że warto żyć i nie jest to trudna sztuka. Przez chwilę zastanawiałam się czy tytułowa kantata nie dotyczy bohaterki – walki wewnętrznej pomiędzy jej upersonifikowanymi rozterkami. Warto przekonać się osobiście.

Autor: Robert Brutter
Reżyseria: Grzegorz Warchoł
Scenografia i kostiumy: Małgorzata Domańska
Występują: Agata Kulesza, Sławomir Orzechowski, Marek Kudełko

Katarzyna Jaroszewska

StacjaKultura.pl – jesteśmy jej częścią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *