Rapsodia z Demonem recenzja spektaklu

Jestem fanem Queen, może nie takim zagorzałym, ale jestem. Mam biografię Freediego, posiadam również koncerty zarówno w wersji VHS i DVD oraz wiele płyt tej grupy. Wiem jedno, nie pozwoliłbym sobie na to, aby ktoś na scenie bezcześcił muzykę, na której się wychowałem. Gdyby Rapsodia z demonem była słaba wyszedł bym od razu ze spektaklu, a na dodatek recenzja nie zaczynałaby się tak pochlebnie. Rzadko zdarza bowiem, że dzisiejsze wykonania utworów Queen dorównują temu, co prezentował na scenie Freddie Mercury. A tutaj to się udało!

Rapsodia z demonem to zgrabne połączenie powieści Faust z piosenkami Queen, a to wszystko przeniesione w XXI wiek, w którym to poznajemy młodego piosenkarza Erwina (Jakub Molęda). Chłopak ma talent, ale niestety nie może się wybić. Z pomocą przychodzi mu Mistrz (Balamis) – Jakub Wocial. Czy młodzieniec zaprzeda się w całości ? Jakie będą jego losy? Tego dowiecie się już z samego spektaklu.

Sponsoruje nas laurem.pl laptopy poleasingowe Kraków

Na pochwałę zasługuje to, że tak naprawdę wszystkie piosenki Queen są dopełnieniem fabuły. Nie jest to show typu wyjdziemy na scenę i zaśpiewamy piosenki, a na koniec pożegnamy się z publicznością. W Rapsodii z demonem wszystko jest wspaniale ułożone i od początku do końca ma sens tworząc zamkniętą piękną całość. Nikt tu też nie wciela się w Freddie’go. To zupełnie inna historia okraszona po prostu wspaniałymi utworami, a dokładnie dwie godziny niesamowitej rozrywki na najwyższym poziomie z dynamicznie zmieniającą się i bogatą scenerią, która robi wrażenie. Przepiękna gra świateł, dym, pojawiające się co chwila nowe elementy dekoracyjne. Trzeba przyznać, że Rampa z rozmachem zrobiła swój spektakl, na miarę Freddie’ego Mercury’ego, który uwielbiał przepych na scenie. W moim odczuciu niesamowite wręcz wrażenie robią scenerie ze snu, gdzie wszystko wygląda niby jak prawdziwe, a zarazem jest płynne. To efekt, który nie zawsze się udaje, a tutaj jest on perfekcyjnie oddany.

Trzeba również przyznać, że Rapsodia z demonem to zgrabne połączenie teatru z musicalem. Jednakże dla większości części widowni to właśnie ta druga forma będzie najbardziej cisnęła się na usta. Nie ma się co dziwić skoro podczas sztuki usłyszymy aż 22 utwory. To same perły, jak Show Must Go One, Bohemia Rapsody i wiele, wiele innych.

Demoniczny Jakub Wocial swoją rolę gra doskonale. Jego silny głos potrafi przeszyć całe ciało od stóp do głów. Sebastian Machalski, który wciela się w przyjaciela Erwina, również doskonale radzi sobie z powierzonymi mu tekstami. Jego głos nie jest tak silny jak Wociala, ale przyznam się szczerze, że czasami to on powinien śpiewać piosenki powierzone Erwinowi – Jakubowi Molędzie. Ten ostatni z nich, główny bohater, ma głos nieprzeciętny, ale przy mocniejszych partiach trochę mu brakuje mocy, czy też siły zdolnej poruszać serca.  Jednakże już w piosenkach o spokojniejszej tonacji głoś Molędy jest znakomity. Delikatnie wtedy dźwięczą słowa piosenek wypływające z jego ust. W tych partiach czasami miałem wrażenie, że jego głos jest nawet podobny do lidera grupy Queen.  Do pozostałych aktorów i aktorek nie mam żadnych uwag. Natalia Piotrowska,  Basia Gąsienica-Giewont czy też Brygida Turowska wykonują powierzone im kawałki doskonale. Miło również, że w spektaklu znalazły się również momenty, w których publiczność jest podrywana z krzeseł. Nie chce tutaj zdradzać szczegółów, ale  bardzo mi się podoba takie wychodzenie teatru poza scenę. Zwłaszcza, że nie zostało to dokonane na siłę, a wręcz wydaje się naturalne. Jakbyśmy byli na koncercie.

Nie należy również zapominać o tancerkach i tancerzach. Rzadko się o nich pisze, gdyż w sumie nie śpiewają, a tylko tańczą, ale w Rapsodii z demonem wykonują wspaniałą pracę. Ich dynamiczny taniec, rozciągnięte ciała, skoki, chwyty, obroty wszystko doskonale wpasowane w takt muzyki robi niesamowite wrażenie. Widać, że artyści wkładają w to co robią ogromne pokłady swojej energii, aby zadowolić publiczność. To zaangażowanie oczywiście owocuje niesamowitymi doznaniami, o których nie sposób zapomnieć i aż chce się o nich mówić/pisać, docierać do jak największej liczby osób, aby wszyscy mogli zobaczyć to wybitne dzieło.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze niespodzianka, gdyż na koniec kiedy już kurtyna spada nagle z tyłu podnosi się druga, a za nią przez cały spektakl ukrywana była orkiestra. Okazuje się wtedy, że cały spektakl nie leci z playbacku, a jest grany na żywo!

Rapsodia z demonem powinna być obowiązkowa dla każdego. Fan czy nie fan grupy Queen po prostu każdy powinien się wybrać do Rampy na ten niesamowity spektakl  nasycony od początku do końca samymi wspaniałościami, które będzie pamiętało się do końca życia.

OBSADA:

Kuba Molęda, Jakub Wocial, Anna Kędroń, Agnieszka Fajlhauer, Brygida Turowska, Dominika Łakomska, Kamil Dominiak, Sebastian Machalski, Natalia Piotrowska, Barbara Gąsienica-Giewont, Wiktoria Jabłońska, Robert Tondera, Daniel Zawadzki, Michalina Bródnowska

Tancerze:
Ewelina Kruk, Natalia Kielan, Nika Warszawska-Ratajczak,
Patryk Gładyś, Michał Cyran, Santiago Bello

laptopy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *