Rabin Maharal i Golem – recenzja spektaklu

Golem znany jest dziś jako bohater gier komputerowych i opowiadań fantasy. Jego losy stanowią inspirację dla autorów powieści, piosenek, filmów. Został stworzony najprawdopodobniej przez rabina Jehudę Löw Ben Bezalela z Pragi (urodzonego w Poznaniu), nazywanego również Maharalem.

Rzecz działa się w drugiej połowie XVI wieku, w okresie nasilenia ataków na Żydów posądzanych o okultyzm i bezbożne praktyki. Golem ulepiony z gliny przez Maharala miał stawić czoła przeciwnikom. Ożywiwszy go za pomocą magicznych rytuałów rabin wtyka w jego usta pergamin ze słowem „Emet”, w języku hebrajskim oznaczającym „prawdę”. Zatarcie pierwszej litery zmieniało znaczenie napisu na „śmierć”. Pewnego dnia rabin stracił kontrolę nad golemem. Nieludzki potwór wpadł w szał, zaczął siać zniszczenie i śmierć, unicestwienie nastąpiło po usunięciu z glinianego ciała magicznego zaklęcia. Zróżnicowane wersje legendy przetrwały do dnia dzisiejszego.
sponsoruje nas luarem.pl laptopy poleasingowe kraków

Na potrzeby poznańskiej Grupy ASOCJACJA Golema wykreował poeta Maciej Rembarz. Przedstawienie wyreżyserował znany z Teatru Ósmego Dnia, mieszkający od dziesięciu lat we Włoszech, Lech Raczak.

Pofabryczna hala na warszawskiej Pradze wydaje się idealnym miejscem na tego rodzaju przedstawienie. Kryzys kultury, tożsamości i religii początku XXI wieku zachęca do stawiania pytań i szukania odpowiedzi. Sacrum już dawno wymieszało się z profanum, diabły i anioły zstąpiły na ziemię, by stoczyć swą ostatnią walkę. Relatywizacja wartości, wymieszanie pojęć i symboli, nadużywanie atrybutów o charakterze symbolicznym prowadzi do zniechęcenia i bezradności.

Przedstawienie trwa zaledwie godzinę, ale ani przez chwilę widz nie jest pozostawiony samemu sobie. Ogromne instalacje przedstawiające Jeźdźców Apokalipsy, Anioły Śmierci, monstrualne koła, tajemnicze symbole i obrazy na telebimach, żywe gołębie, dym świec, przejmująca muzyka i splątane słowa sprawiają wrażenie świata po katastrofie, do której przez wieki przyczyniali się ludzie. Uczucie tajemniczości i grozy zbudowane zostało z pomieszania piękna i brzydoty, prawdy i fałszu, tymczasowości i uniwersalności. Nasycenie symbolami i znaczeniami nie pozwala na jednoznaczną interpretację. Umieszczony w przestrzeni teatralnej, pozbawionej tradycyjnego podziału na scenę i widownię, widz nie jest tylko biernym obserwatorem, choć do takiej roli przyzwyczaił go tradycyjny teatr. Tutaj kazano mu się zatrzymać, ale nie może stać w miejscu, obok niego przejeżdżają przecież monstrualne machiny, biegają podżegacze i lustratorzy, ocierają się skrzydła aniołów śmierci i chlapie woda, w której topiony jest oskarżony o prostytucję transwestyta. Czy można pozostać obojętnym? Ta sztuka to nie kolejny reportaż z okna, tutaj tajemnicza, sakralna moc napawa przerażeniem i lękiem, pociąga i zniewala…
Jesteśmy Częścią StacjaKultura.pl

Autorką tekstu jest Anna Pycka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *