Fredra Mai Kleczewskiej – recenzja spektaklu

Spektakl odbywa się na scenie przy Wierzbowej Teatru Narodowego w Warszawie. Reżyserka przedstawienie zrealizowała w oparciu o fragmenty: „Hippolytosa uwieńczonego” Eurypidesa w przekładzie Jerzego Łanowskiego, „Fedry” Seneki w przekładzie Anny Świderkówny, „Dla Fedry” Pera Olova Enquista w przekładzie Andrzeja Krajewskiego-Bola, „Fedry” Istvána Tasnádiego w przekładzie Jolanty Jarmołowicz.

Kiedy publiczność wchodzi na widownie, aktorzy już grają. Danuta Stenka jako tytułowa bohaterka stoi w pięknej czarno-białej sukience, czerwonym kapeluszu, czerwonych szpilkach i rękawiczkach i trzyma dwa psy. Dystyngowana dama, jej uroda i wdzięk przykuwają uwagę wszystkich.

Spektakl opowiada o historii Fedry, królowej, zakochanej w swoim pasierbie, Hipolicie (Michał Czernecki). Jej mąż, król Tezeusz (Jan Englert)budzi z kobiecie odrazę, a obecnie jest w śpiączce. Historia Fedry oparta jest o jej pragnienia seksualne – mowa o pożądaniu Hipolita. Pojawia się mnóstwo scen przesyconych obrazami erotycznymi, a warstwie tekstowej wielokrotnie opisany jest stosunek seksualny jaki mógłby nastąpić. Hipolit nie jest zainteresowany macochą, która jest dla niego za stara. On darzy uczuciem młodą dziewczynę, Arycję (Karolina Solima), której Tezeusz zabronił się wiązać z jakimkolwiek mężczyzną, żeby nikt jej nie skrzywdził. Jednak dochodzi do wyznania miłości Hipolita i Arycji – dziewczyna dyktuje księciu gotowe zdania, w których on ma jej wyznać miłość. Forma ta podkreśla sztuczność relacji pomiędzy młodymi. Tezeusz „zmartwychwstaje” i wtedy Fedra oskarża Hipolita o próbę gwałtu i król skazuje syna na śmierć. Fedra popełnia samobójstwo, a Tezeusz znajduje pocieszenie w ramionach młodej Arycji.

Przedstawienie bardzo efektowne, mnóstwo kolorowych, ciekawych obrazków. Pojawiają się elementy tzw. teatru postdramatycznego.  Scenografia zaskakująca, reżyseria intrygująca, ale są momenty, które śmieszą, np. Teramenes (Paweł Tołwiński) przychodząc z informacją o śmierci Hipolita jest nagi i cały w błocie i krwi – wygląda jak bohater kreskówek.

 

Gra aktorska Michała Czerneckiego zasługuje na szczególne uwagę. Przystojny mężczyzna, posiadający „to coś” w oku pokazał w tym spektaklu swoje możliwości aktorskie – zagrał Hipolita jako mężczyznę ulegającego zmianom –  od grzecznego chłopca do chuligana, od nieświadomego seksualnie młodzieńca do prawdziwego mężczyzny. Tylko po co się obnażał?

 

W trakcie 2 godzin spektaklu nie brakuje scen perwersyjnych, a wręcz sadystycznych. W pewnym momentach widz może być zniesmaczony. Ciekawe zjawisko miało miejsce właśnie wśród publiczności.  Kiedy Fedra, odwrócona plecami do widzów,  w rozmowie telefonicznej z Hipolitem, opisywała mu ich akt seksualny, większość mężczyzn na widowni dziwnie się zaczęła poruszać. Panowie spuścili wzrok, zaczęli bawić się rękami, palcami… intrygujące. Kontrastem do tego może być brak reakcji widowni, kiedy Hipolit pojawił się nago.

 

Warto obejrzeć spektakl i przekonać się o jego efektowności.

Katarzyna Jaroszewska

Jesteśmy częścią stacjakultura.pl i sponsoruje nas laptopy poleasingowe kraków

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *