Opis obyczajów III recenzja spektaklu

Spektakl w „Imce” został zrealizowany na podstawie tekstów ks. Jędrzeja Kitowicza („Opis obyczajów za panowania Augusta III”), Henryka Rzewuskiego („Pamiętnik Soplicy”) i innych tekstów cudzoziemców odwiedzających Polskę w czasach  Augusta. W przedstawieniu wychwalane są czasy  Augusta III Sasa – parafrazując słowa aktorów – Polska nie miała i nie będzie mieć „tak dobrego, tak wspaniałego i tak hojnego króla jak August III”. Warto dodać, że w sztuce Grabowskiego osiemnastowieczne obyczaje są przeplatane ze wzmiankami o współczesnej Warszawie.

Jako pierwszy na scenie pojawia się Mikołaj Grabowski w roli podróżnika, który przybył do Widawy. Bohater ten proponuje coś w rodzaju prologu i przez prawie cały spektakl może być antycznym chórem. Czasami ta rola zmienia się w bycie wodzirejem zdarzeń, narratorem opowieści albo jednym z bohaterów. Na środku sceny stoi domek okryty białym płótnem, a w środku grupa aktorów, którzy będą opowiadać o obyczajach panujących za króla Augusta III. Artyści wcielają się w różne postacie (powstaje coś w rodzaju teatru w teatrze)i prezentują kilka scenek przybliżających obyczaje XVIII wieku, zdarza sie im jednak czasem nawiązać do współczesności. Między innymi prezentują obowiązujący język „miłosny”, którym był francuski. Ironizując tę sytuację używając nazwisk artystów francuskiego pochodzenia albo nazwy sklepów znajdujących się w polskich centrach handlowych. Pokazują także zabobonność polskiego społeczeństwa. Poruszają również kwestie katolicyzmu. W sztuce pojawia się mnóstwo stereotypów o Polakach i prezentowane jest to z dużą dawką ironii. Stereotyp pijaka przewija się kilkakrotnie – przede wszystkim w prezentacji kołtuna. A kołtun to narodowa choroba polska. Dotyka ona włosów na głowie, roznoszona jest przez „zarazek”. Może przechodzić również w innych miejscach ciała. Najlepiej poczekać do całkowitego rozwinięcia się choroby i wtedy kołtun odciąć.

Wynajem komputerów

Na scenie dzieje się różne rzeczy. Raz leje się wóda, którą aktorzy częstują publiczność, innym razem ktoś wymiotuje. Są również sceny przesiąknięte erotyzmem oraz pojawiają się wulgaryzmy.

Spektakl rozpoczyna muzyka Zygmunta Koniecznego. Cała sztuka ma bogatą oprawę dźwiękową  – poszczególne utwory są dźwięczne, rytmiczne i wesołe. Ważną rolę odgrywa muzyka, początkowo puszczana z magnetofonu przez jednego z bohaterów. Na ogół przy podkładzie aktorzy wyśpiewują refren o spaniałości króla bądź komentują konkretny obyczaj. Przyjemnie się tego słucha, gdyż muzyka jest lekka, a piosenki posiadają łatwe słowa wpadają w ucho i publiczność zaczyna śpiewać razem z aktorami. Miło, że widzowie są angażowani w spektakl. Aktorzy zwracają się bezpośrednio do ludzi, utrzymują kontakt wzrokowy, chodzą pomiędzy rzędami, proszą o pomoc w podbramkowych sytuacjach. Dlatego też publiczność jest jednym z bohaterów spektaklu.

W sztuce, było dużo wpadek technicznych, ale być może wyłączony mikrofon był specjalnym zabiegiem. Trudno jest to ocenić. Jeżeli wszystko zostało ukartowane przez reżysera i aktorów to jest to mistrzostwo, a jeżeli to działo się na żywo jest też mistrzostwem gry aktorskiej oraz przykładem ciepłej atmosfery w zespole teatralnym.  Widać, że aktorzy lubią się i bawią się tym spektaklem, grają, ale to dla nich wielka przyjemność i dzięki temu ich zachowania sprawiają wrażenie zupełnie naturalnych.

Na początku współcześnie ubrani aktorzy, muzyka z magnetofonu i to czasami puszczana z pilota kłóciły się z odgrywanymi scenami. Z rozwojem wydarzeń okazuje się, że jest to metoda prezentacji. Aktorzy dużo śpiewają razem i  wychodzi im to bardzo dborze. Często są również powtórzenia. Przykładowo jeden bohater powie tekst, a potem inni np. w różnym tempie go wypowiadają, co uatrakcyjnia spektakl. Zdarza się, że w tym samym czasie aktorzy tłumaczą to samo innej części widowni i to już niestety jest bełkotem, który trudno zrozumieć.
Niestety, zdarzają się sytuacje, kiedy bohaterowie stoją lub siedzą w rzędzie i nie bardzo wiedzą, co ze sobą zrobić. Język spektaklu stylizowany jest na wiek XVIII, ale ciekawie współgra z uwspółcześnionymi postaciami.

Scenografia również zasługuje na pochwałę – skromnie, ale wystarczająco. Wszystko, co było na scenie wykorzystywano i to do różnych fragmentów, np. płótno z chatki.
W „Opisie obyczajów III” doszukałam się dwóch elementów zaczerpniętych z „Marata/Sade’a” Kleczewskiej: śpiewaczki operowej w odpowiednim kostiumie i jeden fragment muzyki przypomina tę z „Marta”.

Sztuka ciekawa pod względem edukacyjnym i zabawowym. Niestety, na jej minusy złożyły się elementy techniczne: niektóre aktorski mówiły zbyt cicho, mikrofony źle ściągały głos.

Oświetlenie też pozostawia dużo do życzenia – często i to nieumyślnie pojawiały się cienie.

Mimo wszystko było to dobre rozpoczęcie sezonu Teatru Imka, w którym pokładam wielkie nadzieję. Niedrogo, na wysokim poziomie artystycznym i z gwiazdorską obsadą. Niezaprzeczalnym atutem jest naturalność aktorów, opanowanie i spokój oraz zabawa grą, trochę zabawa w teatr. Czekam na kolejne spektakle.

Scenariusz i Reżyseria:  Mikołaj Grabowski
Muzyka: Zygmunt Konieczny
Scenografia i kostiumy: Mikołaj Grabowski

Obsada: Iwona Bielska, Urszula Popiel, Magdalena Boczarska, Tomasz Karolak, Wojciech Błach, Oskar Hamerski, Andrzej Konopka, Olga Mysłowska, Mikołaj Grabowski

Czas trwania: 1,5 godz. bez przerwy

Bilety:

I-IV rząd:   80.00 zł
V-XIII rząd:   60.00 zł

wejściówki oraz bilety dla studentów szkół artystycznych 20.00 zł

Autorka Recenzji Katarzyna Jaroszewska

A wiecie, że jesteśmy częścią StacjaKultura.pl i sponsoruje nas AMSO Rent Wynajem komputerów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *