Les Miserables recenzja spektaklu

Jutro, 25 września, na deski Teatru Roma oficjalnie wchodzi spektakl o tytule Les Miserables. Musical jest oparty na powieści Wiktora Hugo „Nędznicy” Wcześniej widowisko było już wystawiane w 40 krajach, a  niektórzy komentatorzy podkreślają, że to również zasługa muzyki skomponowanej przez Claude-Michela Schonberga. Przebój skomponowany przez niego, I Dreamed a Dream, jest rozpoznawany na całym świecie. Polska inscenizacja Les Miserables w Teatrze Muzycznym Roma to kolejna wersja, która jest „non-replica production, a jej reżyserem jest tradycyjnie Wojciech Kępczyński. Warto również zaznaczyć, że z Wojciechem Kępczyńskim   współpracuje grupa znakomitych realizatorów, którzy już wcześniej tworzyli inne spektakle na potrzeby teatru Roma min.  Upiór w Operze, Koty, Taniec Wampirów.

Fabuła spektaklu opiera się na powieści „Nędznicy”. Pewnie wiele osób miało z nią styczność już wcześniej, ale warto przypomnieć, że głównym bohaterem jest Jean Valjean, który po 19 latach pracy na galerach przekonuje się, że jego „żółte papiery” – dozgonny dowód pobytu w więzieniu, w oczach ludzi budzą odrazę. Jedynie biskup Digne oferuje nieszczęśnikowi pomoc. Mimo tego Jean Valjean okrada duchownego,  po czym wpada w sidła policji.  Niezrażony złym uczynkiem Valjeana ksiądz , zapewnia stróży prawa, że to co zostało skradzione jest własnością schwytanego. Poruszony miłosierdziem duchownego Valjean postanawia rozpocząć nowe życie. Mija osiem lat i poznajemy Monsieur Madeleine′a, który jest właścicielem fabryki i burmistrzem miasta. To nikt inny jak Jean Valjean, który pod zmienionym nazwiskiem, który wspaniale zarządza miastem i fabryką. . Jedna z pracownic  tej fabryki – Fantine ma nieślubne dziecko. Kiedy koleżanki z dowiadują się o tym, zmuszają kobietę do opuszczenia miejsca pracy.   Ta  pozbawiona środków do życia  sprzedaje swój naszyjnik, włosy, a na końcu samą siebie. Wszystko po to, aby zapłacić za utrzymanie córki Cosette. Podczas przepychanki z jednym z klientów zostaje oskarżona o prostytucję i  oddana w ręce Javerta – okrutnego prokuratora, który próbuje odszukać Valjeana. Na szczęście wstawia się za nią i oddaje do pobliskiego szpitala  jeszcze nie rozpoznany przez Javerta pan Madeleine. Madeleine ratuje również życie osoby, która została przygnieciona przez drewniany wóz. Sam podnosi ciężar, a oglądający cała scenę Javert przypomina sobie więźnia o nadludzkiej sile. Kiedy wydawałoby się, że demaskacja jest nieunikniona, o czyny Valjeana zostaje oskarżony inny więzień. Burmistrz wyrusza, by przyznać się w sądzie do swoich czynów, ale nie czekając na wyrok ucieka, by zaopiekować się Cosette – córką  zmarłej Fantine. (W tym momencie zapraszam Was do Wynajem komputerów )

Osią fabularną musicalu są losy uciekinierów – Cosetty i Valjeana. Podzielne na dwa akty  przeplatają się  z elementami historycznymi. Mijają lata. Cosette dorasta i zakochuje się  w jednym ze studentów, który bierze udział w rewolucji.

„Nędznicy” Victora Hugo to wielka powieść, przedstawiająca panoramę XIX-wiecznej Francji – ogromne namiętności i ideały. Znajdziemy w niej refleksję na temat podstawowych ludzkich wartości, tych,  na których wyrosła idea Rewolucji Francuskiej. Autor ukazuje istotę dobra i zła oraz moralne przesłanki wymiaru sprawiedliwości. Mimo upływy wieków ideały i życiowe rozterki głównych bohaterów (nędzników)  są jakby wyjęte z naszego życia codziennego.  Odrzucenie przez społeczeństwo za swoją inność, walka młodych o swoje idee, wielka miłość to tylko przykłady,  obecne również w XXI wieku.

Są jednak sprawy, o których nie można zapomnieć opisując ten spektakl, chociaż widowisko trudno  nazwać spektaklem. Wybitnym dziełem  – tak już lepiej, gdyż to, co stworzyła Roma to istne dzieło sztuki  – prawie bez żadnej wady. Zaczynając swoją salwę pochwał muszę wspomnieć o niesamowitych sceneriach, które dzięki funduszom zgromadzonym dzięki Upiorowi w Operze Roma przeznaczyła na poruszające się elementy sceny w Les Miserables. Wygląda to tak, jakby jakiś duch poruszał części składane niczym klocki lego. To właśnie one tworzą poszczególne sceny:  karczmę, posiadłość w Paryżu czy też sam Paryż. Wszystkie  są olśniewające. Dokładnie odwzorowane, z dbałością o szczegóły, a dzięki odpowiedniej grze świateł są takie prawdziwe, takie naturalne, że aż trudno je opisać,  trzeba  to po prostu zobaczyć. Również Paryż przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Palące się w oddali lampki, ruchome mosty zachwycają i pozostają w pamięci długo po spektaklu. Należy również wspomnieć o scenach batalistycznych, które dominują w drugiej części. One również robią wrażenie, a to za sprawą silnych wystrzałów, niesamowitych efektów, na zakończenie ci, którzy oddali życie za swoje idee wyglądają niczym namalowani. Perfekcyjnie ułożeni, wraz z grą świateł są  jak  nie z tego świata. Czasami można zadać sobie pytanie. Czy to aby na pewno jest rzeczywistość? Roma stworzyła bowiem niesamowitą bajkę, a może lepiej „Wyśniła nam sen”. Zwłaszcza, że osoby odpowiedzialne za choreografię nie zapomniały również o tłach, które wyglądają jak poruszająca się fototapeta.  Niezapomniane wrażenie robi las…

Również należy mieć  na uwadze stroje,  które są zmieniane przez aktorów praktycznie co chwila. Wszystkie  wyglądają naprawdę niesamowicie. Skrojone na miarę, odpowiednio dopasowane, lśniące w błysku reflektorów zapierają dech w piersiach. Nawet te,  przeznaczone dla kobiet lekkich obyczajów oraz zwykłych chłopów, mimo swojej skromności oddają wiernie życie w XIX wieku,  podczas  rewolucji. Brawa jeszcze raz dla projektantów!

Przyszedł jednak czas, by rozliczyć z gry aktorów i tutaj muszę spuścić głowę, ale nie dlatego, że jestem zawiedziony. Wręcz przeciwnie , oddaję w ten sposób honory za to, co Ci wszyscy młodzi oraz trochę starsi artyści stworzyli. Wszystkim  należą się gratulacje, ale oczywiście wśród tłumu bohaterów oraz postaci pobocznych znalazłem tych,  moim zdaniem, najlepszych. Moje uszy przede wszystkim zwróciły uwagę na wspaniały, mocny głos Łukasza Dziedzica. Niesamowicie, a wręcz doskonale  odegrał swoją postać – Inspektora Javerta. Jego solowe wejścia to rokosz dla uszu i aż chce się słuchać śpiewanych przez niego kwestii. A końcowa scena, kiedy Javert odchodzi w odmęty rzeki to po pierwsze doskonały wokal, po drugie ponownie świetna gra aktorska i po trzecie niesamowite efekty specjalne. Wygląda to tak, jakby naprawdę  tonął w otchłani Sekwany. Na uwagę zasługuje również ponownie Paulina Janczak, która już w Upiorze w Operze pokazała swój niesamowity głos. Wtedy  rozwodziłem się nad tym, że była doskonała,  teraz przebiła samą siebie. Jej głos stał się bowiem donośniejszy, bardziej doszlifowany i naprawdę tylko pozazdrościć takiej mocy w tak filigranowym ciele.  Edyta Krzemień i jej wykonanie „Wyśniłam sen” to również poezja dla mych uszu. Piosenka w polskiej wersji jest tak samo piękna i daje tyle samo pozytywnych emocji, co oryginał. Tak naprawdę  dawno  nie miałem takiej uczty  wrażeń . Urzekły mnie również   postacie Pana i Pani Thenardier. Tomasz Steciuk i Anna Dzionek potrafili z dużym wyczuciem  wcielić się w przekupnych cwaniaczków, którz rozśmieszają publiczność  gestykulacją  i głosem. Na marginesie trzeba przyznać, że głos Anny Dzionek pasuje  idealnie do jej roli – lekko jędzowaty, a zarazem mocny i taki właśnie jaki powinien być. Oczywiście nie umniejszam innym aktorom, gdyż oni również zagrali perfekcyjnie: Janusz Kruciński w roli głównej, Ewa Lachowicz, Marcin Mroziński i wielu innych, których nie sposób wymienić. Grają i śpiewają perfekcyjnie. W pewnym momencie ma się wrażenie, jakby się było na scenie, jakby było się razem z nimi i śpiewało, tańczyło. To wspaniały efekt i uczucie, którego tak rzadko doznaję . Niestety, mam jedno  zastrzeżenie do głosu małej Cosette, w którą wcieliła się Magdalena Kusa. Nad tą młodą osobą trzeba jeszcze zdaniem popracować. Jej głos odstaje od innych i jest szalenie dziecinny. Fakt, jest to dziecko, ale na Broadwayu Klaudię w spektaklu „Miusical Lestat” grała  niewysoka, 18 – letnia aktorka i efekt był bardzo dobry. Tutaj też bym radził wstawić trochę starszą osobę, gdyż przykładowo Tomasz Chorodowski grający Gavroche’a mimo młodego wieku radzi sobie ze swoimi tekstami bardzo dobrze.

Warto również wspomnieć na zakończenie o tekstach piosenek, które oczywiście zostały przetłumaczony na język polski. Nie trzeba ukrywać, że odbiegają one od oryginału, ale to dobrze, gdyż dzięki temu są na swój sposób wyjątkowe i unikatowe – prawdziwie wzruszają i śmieszą. To jest właśnie ta magia musicali, a zarazem jedna z potężniejszych sił teatru Roma, że ich kompozycje zawsze są na wysokim poziomie  „Wyśniłam sen”, „Jeszcze dzień” „Boże Ty mój” to tylko przykłady znakomitych piosenek. Praktycznie, co drugi utwór potrafi urzec, o czym przekonacie się już wkrótce idąc do teatru. Czekam również na płytę z nagraniami wszystkich piosenek, którą oczywiście nabędę, jak tylko się pojawi.

Mankamentem tego spektaklu są również zlewający się głos występujących na scenie aktorów. Czasami trudno zrozumieć, co tak naprawdę oni śpiewają. Dobrym przykładem jest tutaj scena kłótni Javerta z Jeanem Valjeanem. Szkoda, gdyż ten sam minus zarzucałem już Upiorowi w Operze tuż przed premierą tego spektaklu. Myślałem, że przez ten okres Roma popracowała nad nagłośnieniem, ale niestety nadal jest tak samo. Sytuacja ma miejsce na szczęście rzadko, ale trzeba ją odnotować.

 

Nie przedłużając, nie przynudzając, nie przeciągając trzeba zaznaczyć, że Roma przebiła samą siebie. Postawione wyzwanie zostało wypełnione w 101%. Ten spektakl przebija Upiora w Operze, gdyż posiada znacznie bardziej rozbudowaną fabułę, więcej wątków i jeszcze lepszą grę aktorską. Przebić coś wielkiego  czymś niebywałym  to  sztuka, która nie każdemu się udaje. Tutaj się udało, „wyśnił się sen” i to jest ta magia, którą warto zobaczyć. Oklaski na stojąco po zakończeniu spektaklu potwierdzają moje słowa. (Wynajem komputerów

Autor tekstu Dawid Nawrocki

LES MISERABLES

Teatr Muzyczny ROMA

 

REŻYSERIA
Wojciech Kępczyński

WSPÓŁPRACA REŻYSERSKA
Sebastian Gonciarz
.
PRZEKŁAD
Daniel Wyszogrodzki

KIEROWNICTWO MUZYCZNE
Maciej Pawłowski

SCENOGRAFIA
Grzegorz Policiński

KOSTIUMY
Magdalena Tesławska
Paweł Grabarczyk

CHOREOGRAFIA
Paulina Andrzejewska

KIEROWNICTWO PRODUKCJI
Maciej Bargiełowski

TWÓRCY
Sir Cameron Anthony Mackintosh

MUZYKA
Claude-Michel Schönberg

LIBRETTO
Alain Boublil

Występują:

JEAN VALJEAN – Janusz Kruciński, Damian Aleksander
JAVERT – Łukasz Dziedzic, Jakub Szydłowski, Krzysztof Bartłomiejczyk
FANTINE – Edyta Krzemień, Anna Gigiel, Ewa Lachowicz, Malwina Kusior
COSETTE – Paulina Janczak, Kaja Mianowana
MARIUS – Marcin Mroziński, Rafał Drozd, Marcin Wortmann
ENJOLRAS- Łukasz Zagrobelny, Jan Bzdawka
THÉNARDIER – Tomasz Steciuk, Grzegorz Pierczyński
MME THÉNARDIER – Anna Dzionek, Anna Sztejner

W POZOSTAŁYCH ROLACH
Weronika Bochat, Izabela Bujniewicz, Katarzyna Walczak,  Julia Węgrowicz, Marcin Dabkus,  Paweł Kamiński, Piotr Kamiński,  Robert Kampa, Marcin Tafejko-Powałowski ,
Adam Michalczyk, Grzegorz Pierczyński,  Wojciech Socha, Jakub Szydłowski, Mirosław Woźniak

SWINGI
Monika Rowińska,  Agnieszka Mrozińska, Krzysztof Cybiński, Paweł Strymiński, Jakub Wiszniewski

MAŁA COSETTE – Alicja Armata, Magda Kusa, Maja Kwiatkowska, Roksana Rybicka, Julia Siechowicz, Monika Walczak
GAVROCHE – Tomasz Chodorowski, Jan Cięciara, Miłosz Konkel
Aleksander Kubiak, Jan Rotowski

Witryna jest częścią StacjaKultura.pl Sponsoruje ją AMSO Rent Wynajem komputerów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *